Wyślij zdjęcie dziecka

Otwierasz ponownie sklep? Uruchamiasz na nowo usługi? Daj nam znać, poinformujemy o tym mieszkańców - Twoich klientów! Zadzwoń: 508-211-990

Znajdujesz się na starej wersji portalu palukitv.pl

Aktualne informacje znajdziesz na nowej stronie.

 
Znajdź nas na Facebooku

- To po prostu skandal - mówi starosta Zbigniew Jaszczuk, odnosząc się do tego, w jaki sposób niepełnosprawnym uczniom w Zespole Szkół Specjalnych w Żninie organizowano zajęcia. Był to jeden z powodów utraty stanowiska dyrektora Powiatowego Zespołu Oświaty przez Jędrzeja Małeckiego. Były dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych Grzegorz Koziełek podkreśla, że pomimo wnioskowania o pieniądze na wyeliminowanie problemu, powiat nie wykonał w tym kierunku żadnego ruchu.

    Tydzień temu pisaliśmy o zmianach na stanowiskach kierowniczych w strukturach powiatu żnińskiego. Przypomnijmy, że Jędrzeja Małeckiego na stanowisku dyrektora Powiatowego Zespołu Oświaty zastąpił Henryk Ciesielczyk. Z kolei stanowisko kierownika wydziału promocji i rozwoju lokalnego w żnińskim starostwie po Henryku Ciesielczyku objął Łukasz Kwiatkowski.
     Jędrzej Małecki na stanowisku dyrektora PZO miał zawartą umowę na czas określony do 31 sierpnia br. Starosta Zbigniew Jaszczuk postanowił jej nie przedłużać i zaproponował mu stanowisko inspektora w wydziale promocji i rozwoju lokalnego. Starosta wyjaśnił, że chce, aby Powiatowy Zespół Oświaty działał aktywniej. Jędrzej Małecki twierdzi, że argumenty wysuwane przeciw niemu przez starostę są nieprawdziwe.
     RADNY DOCIEKAŁ
     Temat braku przedłużenia umowy Jędrzejowi Małeckiemu na stanowisku dyrektora PZO był omawiany na piątkowym posiedzeniu Rady Powiatu w Żninie. Radny Paweł Sikora dociekał, kto podjął taką decyzję: - Zarząd Powiatu czy starosta jednoosobowo? Zbigniew Jaszczuk wyjaśnił, że wraz z wicestarostą Andrzejem Hłondem dokonali oceny pracy Jędrzeja Małeckiego i stwierdzili, że dalej funkcji dyrektora wykonywać nie będzie, ponieważ - jak powiedział starosta - wykonywał ją źle.
     Paweł Sikora powołał się na wypowiedź starosty w poprzednim wydaniu naszej gazety: - Biorę go pod swoją rękę, żeby go doprowadzić do porządku i żeby jego dziwne działania się skończyły, i podkreślił, że nie ma jego zgody na wysuwanie insynuacji o dziwnych działaniach byłego dyrektora. - Insynuuje pan, że były dziwne działania, a potem spuszcza pan kurtynę milczenia, jeśli nie potrafi pan powiedzieć, co to za dziwne działania. Ja jako radny mam prawo pytać, co to za dziwne działania? - mówił Paweł Sikora.
     PASYWNY ZESPÓŁ I FATALNE RELACJE
     Zapytaliśmy starostę, czy zamierza podnieść kurtynę i wyjaśnić, co miał na myśli mówiąc o dziwnych działaniach Jędrzeja Małeckiego.
     - Faktycznie nie chciałem wcześniej mówić o szczegółach funkcjonowania tego zespołu. Mówiłem ogólnie o zastrzeżeniach. Ale skoro pan radny Sikora na sesji prosił o szczegóły, to rozwinę wcześniejsze wypowiedzi. Ten zespół po prostu funkcjonował w sposób mało aktywny, a wręcz pasywny. Jego rola od stycznia ubiegłego roku sprowadzała się do analizy arkuszy organizacyjnych przygotowanych przez dyrektorów szkół i to często w sposób mało profesjonalny oraz do zliczenia zapotrzebowań na środki finansowe. Dyrektor zespołu kompletnie nie zajmował się bazą szkół ponadgimnazjalnych, remontami i inwestycjami w oświatę. Może dlatego, że się na tym nie zna, a może z innych względów. Ale skoro zdecydował się być dyrektorem, to przez półtora roku powinien albo się tego nauczyć, albo tak zorganizować zespół, żeby to funkcjonowało. Nie zrobił nic w tym temacie. Ponadto miał fatalne relacje z wieloma osobami pracującymi w naszej powiatowej oświacie, wbrew temu, co sam o sobie twierdzi - wyjaśnia starosta.
     NIEPEŁNOSPRAWNI ZNOSZENI DO PIWNICY
     Zbigniew Jaszczuk podkreśla, że już wiosną rozważał zmianę na stanowisku dyrektora Powiatowego Zespołu Oświaty. Miarka przebrała się w lipcu bieżącego roku, kiedy nowa dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych Grażyna Sawicka, przy kolejnej wizycie starosty dotyczącej termomodernizacji obiektu, pokazała i opowiedziała, jak w szkole byli traktowani uczniowie niepełnosprawni znoszeni na zajęcia na krześle do piwnicy.
     - To po prostu skandal. Dobrze, że się wreszcie o tym dowiedziałem i dlatego w sierpniu skierowano tam dodatkowe środki finansowe na podzielenie dużych sal lekcyjnych na mniejsze. W ten sposób od września jest w tej szkole o cztery sale lekcyjne więcej i nie trzeba już znosić uczniów na krześle do piwnicy. Tam trzeba jeszcze wykonać wiele prac remontowych, ale wszystko po kolei. Obaj byli dyrektorzy: szkoły i zespołu oświaty ponoszą bezpośrednią za to odpowiedzialność. Pewnie jeden z nich powie, że nie dostał pieniędzy. On po prostu słabo o nie zabiegał, bo miał inne ważniejsze dla niego zajęcia. W projekcie planu finansowego na 2017 rok nie wnioskował o środki finansowe na podział klas, aby uczniów nie znosić do piwnicy. Wnioskował o wymianę komputerów, zakup stolików i krzeseł, malowanie trzech klas lekcyjnych i wykonanie zabezpieczeń przeciwpożarowych - podkreśla starosta.
     - Jestem osłabiony tymi pierdołami. Nie chce mi się już tego komentować. To jest walenie na oślep otwartą łapą. Starosta mnie ignorował i nie chciał ze mną rozmawiać. Od 2014 roku próbował mi udowodnić, że przeszkadza mu moja praca samorządowa. Ciągle wnioskowałem o wnioski finansowe. Starosta mógłby moje wnioski do planów finansowych z ostatnich 8 lat przejrzeć - wyjaśnia były dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych w Żninie Grzegorz Koziełek. I dodaje, że w zeszłym roku wnioskował o dostosowanie łazienek do potrzeb uczniów niepełnosprawnych.
     W opinii Grzegorza Koziełka starosta nie powinien dziwić się, że wnioskował o zakup nowych komputerów, ponieważ teraz - po powrocie do pracy nauczyciela - uczy informatyki na Windowsach XP.
     - Miałem trzy razy w tygodniu pukać do drzwi starosty? - zastanawia się były dyrektor. I przyznaje, że był problem dotyczący znoszenia uczniów do salki rehabilitacyjnej w piwnicy na zajęcia usprawniające. Jak mówi, sam nieraz znosił dzieci do piwnicy. Zapewnia, że rozważał możliwość zakupu schodołazu. Plan inwestycji opiewał na kwotę 17.000 zł.
     REMONTY W CZYNIE SPOŁECZNYM
     Grzegorz Koziełek zaznacza, że rozmawiał na ten temat z wicestarostą. Żadnego ruchu - jak mówi - powiat w tym kierunku nie wykonał. Dodaje, iż szkoła przygotowała wniosek o pozyskanie środków unijnych w celu przygotowania schodołazu. Tą drogą również nie udało się pozyskać pieniędzy. Były dyrektor wyjaśnia, że środki, które otrzymywał z powiatu na remonty, oscylowały w granicach 7.000 zł rocznie. Dziwi się, że teraz nagle pieniądze jakimś cudem się znalazły i szkoła otrzymała 47.000 zł na remonty.
     - Dziwne, że kiedy byłem dyrektorem, tych pieniędzy nie było, a teraz nagle się znalazły - mówi Grzegorz Koziełek. I podkreśla, że zawsze wraz z nauczycielami robił wszystko, żeby sale dydaktyczne w szkole były jak najlepiej przygotowane. Zwraca uwagę, że gdy brakowało pieniędzy, dobrzy ludzie lub firmy przysyłały pracowników lub dostarczały materiały. Wtedy nauczyciele w czynie społecznym sami remontowali i malowali pomieszczenia w szkole. Nauczycielkom pomagali w pracach ich mężowie. Grzegorz Koziełek do pomocy zaangażował syna.
     - Mnie można kubeł pomyj wylać, ale opowiadanie takich rzeczy krzywdzi jak najmniej winnych, czyli nauczycieli - uważa Grzegorz Koziełek. I dodaje: - Nie chce mi się już na ten temat rozmawiać, bo starosta był moim szefem. Chciałbym jego szefowanie dobrze wspominać, ale mam mieszane uczucia. Teraz ja odczuwam, że nie jestem szanowany przez mojego byłego szefa. Widocznie 20 lat, to za dużo albo za mało, żeby powiedzieć „dziękuję“.
     PRZETARG, KTÓREGO NIE BYŁO
     Jędrzej Małecki w rozmowie z Pałukami zwraca uwagę, że wbrew temu, co mówi starosta, zajęcia nadal będą odbywały się w piwnicy (gimnastyka korekcyjna), a podział sal lekcyjnych na mniejsze został wymuszony zmianą w przepisach oświatowych, które spowodowały, że liczba oddziałów w porównaniu do września 2016 r. (14 oddziałów) wzrosła o 6 w 2017 r. (20 oddziałów).
     - Tak nawiasem mówiąc dzieci z niepełnosprawnością ruchową poruszają się na wózkach i były znoszone właśnie na nich, a nie na krzesełkach (problem dotyczy 2 dzieci, z czego jeden uczęszcza na zajęcia sporadycznie). Aby ułatwić przemieszczanie się osób niepełnosprawnych na gimnastykę korekcyjną do pomieszczeń znajdujących się w piwnicy, dyrektor szkoły wnioskował o zakup schodołazu w ramach projektu „Inwestuj w swoje umiejętności kluczowe“, pisanego w sierpniu 2016 r. Wówczas to dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych w Żninie zabiegał, aby w ramach ww. projektu doposażyć szkołę w niezbędny sprzęt, na który nie można było pozwolić sobie z budżetu powiatu. Schodołazu niestety nie uda się sfinansować z budżetu tego projektu, ale efektem współpracy z liderem projektu (firmą zewnętrzną) będzie duże doposażenie szkoły specjalnej w sprzęt i pomoce dydaktyczne oraz realizacja specjalistycznych zajęć dla uczniów ze specjalnymi potrzebami kształcenia. Wsparciem objęte zostaną również inne szkoły powiatowe - mówi Jędrzej Małecki.
     Były dyrektor PZO podkreśla, że z tego co pamięta, wszystkie szkoły od lat zabiegają o środki na remonty. Jednakże na etapie projektowania budżetu powiatu, zapotrzebowanie zgłaszane przez szkoły nie jest uwzględniane. Środki cięte są bez konsultacji z dyrektorami szkół.
     - Nie przypominam sobie Zarządu Powiatu, na który zostaliby zaproszeni dyrektorzy placówek oświatowych, w celu skonsultowania, które potrzeby są priorytetowe i niezbędne, a które można przesunąć na następne lata lub zrealizować, jeśli pojawią się możliwości finansowe. Dyrektorom pozostaje pisanie i zgłaszanie w kółko tych samych, często podstawowych potrzeb, które uwzględniane nie są. Przykład: poprawa bezpieczeństwa przeciwpożarowego w budynku Zespołu Szkół Specjalnych w Żninie. Zadanie to związane jest z koniecznością wykonania decyzji komendanta powiatowego Straży Pożarnej w Żninie z 21 kwietnia 2008 r., a wynikającej z kontroli w zakresie bezpieczeństwa pożarowego obiektu dokonanej w marcu 2008 r. Zadanie wpisane jako priorytetowe do Planu Rozwoju Lokalnego Powiatu Żnińskiego na lata 2012-2022 (na wniosek dyrektora ZSS w Żninie) przyjętego uchwałą Rady Powiatu, z terminem realizacji w latach 2014-2015. Coroczne wnioski dyrektora szkoły o środki na ten cel (w 2017 r. również); efekt: środków brak. Nie wiem, o jakie sposoby zabiegania chodzi staroście. Zdaje sobie przecież sprawę, że niewykonanie tych zaleceń w przypadku pożaru zagraża bezpieczeństwu i życiu uczniów.
     Jeśli chodzi o pasywne zdaniem starosty działanie PZO. To, jaka dobra robota jest tam wykonywana, wiem ja i pozostali pracownicy PZO. Nałożone statutowe zadania znacznie przewyższają możliwości kadrowe, którymi dysponuje PZO. W tym stanie rzeczy wszyscy bez wyjątku pracują tam pod ogromną presją czasu. Arkusze organizacyjne to może 2% zaangażowania w stosunku do pozostałych zadań jednostki. Pracownikom PZO należą się wielkie podziękowania za tak sprawne zorganizowanie i działanie jednostki. Szkoda, że osobista niechęć starosty do mnie przekłada się na krytykę pozostałych pracowników. Będzie im po prostu przykro, tym bardziej, że podkreślę jeszcze raz „działają na pełnych obrotach“. Zgodnie ze statutem do zadań PZO należy między innymi „koordynowanie realizacji zadań inwestycyjnych i remontowych placówek oświatowych“ i takie działania były wykonywane.
     O moich relacjach z dyrektorami placówek oświatowych już wspominałem, więc nie będę się powtarzał. Przypuszczam, że są zdecydowanie lepsze niż relacje starosty z dyrektorami jednostek organizacyjnych powiatu. A przysłowiowa miarka przebrała się nie w lipcu, tylko w czerwcu, gdy zadałem staroście niewygodne pytanie o przetarg, którego nie było - uważa Jędrzej Małecki. Zapytany przez nas, o jaki przetarg chodzi, powiedział, że na razie nie będzie rozwijał tego wątku.
     Starosta twierdzi, że Jędrzej Małecki nie pytał go o żaden przetarg, który rzekomo się nie odbył. - Jemu się w główce coś pomieszało. To on miał koordynować przetargi, czego nie robił - mówi starosta.
     BURMISTRZ NIE ROZWAŻAŁ
     W kuluarach pojawiły się informacje, że Jędrzej Małecki znajdzie zatrudnienie w jednostce gminy Żnin. Czy rzeczywiście mógłby zostać zatrudniony w Samorządowym Centrum Usług Wspólnych?
     - Nie rozważałem jeszcze takiej ewentualności, ale może warto byłoby wziąć ją pod uwagę. Doświadczenie pana Jędrzeja Małeckiego i jego wiedza w zakresie organizacji oświaty mogłyby przydać się gminie Żnin. Wymagałoby to jednak przeprowadzenia rozmów z panem Jędrzejem Małeckim (w zakresie jego planów na zawodową przyszłość) i z dyrektorem Jackiem Świtałą, w sprawie jego wizji funkcjonowania jednostki - Samorządowego Centrum Usług Wspólnych. Póki co, takie rozmowy nie miały miejsca - wyjaśnia burmistrz Robert Luchowski.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1335 (37/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry