Wyślij zdjęcie dziecka

Otwierasz ponownie sklep? Uruchamiasz na nowo usługi? Daj nam znać, poinformujemy o tym mieszkańców - Twoich klientów! Zadzwoń: 508-211-990

Znajdujesz się na starej wersji portalu palukitv.pl

Aktualne informacje znajdziesz na nowej stronie.

 
Znajdź nas na Facebooku

     Wielkie poparcie, jakim cieszyło się powstanie wśród Wielkopolan, sprawiło, że w jego szeregi wstępowały całe rodziny bądź część ich członków. Tak było w przypadku rodziny Polsakiewiczów ze Żnina, z której czterej bracia wzięli udział w działaniach wyzwoleńczych polskich ziem spod władzy pruskiego zaborcy. Żnińska kompania braci zasługuje na jej przypomnienie, tym bardziej, że jej historię wzbogacają niedawno odkryte źródła.

Feliks Polsakiewicz z żoną Heleną z Woźniaków i synem Marianem (ok. 1929 r.) fot. archiwum rodzinne M. Polsakiewicza
Feliks Polsakiewicz z żoną Heleną z Woźniaków i synem Marianem (ok. 1929 r.) fot. archiwum rodzinne M. Polsakiewicza

     Wprawdzie na temat Powstania Wielkopolskiego 1918-1919 r. napisano już bardzo wiele, to jednak udaje się docierać do nieznanych dotąd źródeł, pozwalających pogłębić wiedzę o nim. Należy do nich odnaleziona w Bibliotece Kórnickiej Polskiej Akademii Nauk relacja powstańca Jerzego Polsakiewicza zatytułowana Z walk o miasta Żnin, Szubin i Rynarzewo, napisana w 1968 r., w 50. rocznicę wybuchu powstania.
     Źródło to posiada pewną wartość poznawczą i stanowi uzupełnienie znanych już wcześniej informacji dotyczących Powstania Wielkopolskiego na terenie Żnina i powiatu żnińskiego. Jerzy Polsakiewicz ujawnia nieznane dotąd fakty, odnoszące się szczególnie do przygotowań oraz udziału w powstaniu swoich braci. Natomiast o przebiegu walk w Żninie, Szubinie i Rynarzewie, autor relacji pisze bardzo ogólnie, zaznaczając jednak w nich swój udział.
     Relacja ma formę bardzo zwięzłą, wojskowego meldunku, ciekawie opowiedzianego przez bezpośredniego uczestnika powstania. We wstępie autor informuje, że w okresie międzywojennym brał udział w zbiorowym opracowaniu szczegółowych materiałów dotyczących historii Powstania Wielkopolskiego 1918-1919 r., które zostały przesłane w latach 1924-1925 przez dowództwo 69. Pułku Piechoty w Gnieźnie (11. Pułku Strzelców Wlkp.) do Wojskowego Biura Historycznego oraz Dowództwa Okręgu Korpusu nr VII w Poznaniu. Nie są znane dalsze losy tych ważnych, niestety niepublikowanych dokumentów historycznych. Prawdopodobnie przepadły w czasie działań wojennych. Reszta pozostałych jego osobistych dokumentów i pamiątek zaginęła całkowicie w Powstaniu Warszawskim 1944 r., w którym brał czynny udział. Odtwarzał więc głównie z pamięci wszystkie najważniejsze momenty swojego życia i udziału w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919 r. Szczególnie ciekawy jest opis okresu przed wybuchem powstania, lat szkolnych w zaborze pruskim, służby w armii niemieckiej oraz podanie składu osobowego organizatorów powstania na terenie Żnina. Udział autora w opracowaniu dokumentacji powstańczej przed II wojną światową uwiarygodnia prawdziwość jego przekazu.
     Jerzy Polsakiewicz urodził się 16 kwietnia 1896 r. w Żninie, w rodzinie ogrodnika, Bernarda i Antoniny z Kopczyńskich Polsakiewiczów. Matka była córką powstańca styczniowego 1863/64, który po jego upadku znalazł się w niewoli pruskiej, gdzie w pocie, o głodzie i biciu przez 5 lat pracował przy budowie Cytadeli w Poznaniu.
     Jerzy miał ośmioro rodzeństwa, z którego trzech braci: Feliks (1894-1953), Marian i Wiktor, byli również powstańcami wielkopolskimi. Rodzice wychowywali dzieci w patriotyzmie polskim i to w okresie wzmożonego wysiłku rządu pruskiego wynarodowienia Polaków, zwłaszcza przez Hakatę. Uczyli się w domu z polskich książek, sprowadzanych z zaborów austriackiego - z Krakowa. W szkole zaborca starał się kształtować dzieci w duchu germańskim, wprowadzając język niemiecki jako język wykładowy. Na porządku dziennym było znęcanie się nad dziećmi.
     Jerzy Polsakiewicz tak wspomina ten okres życia: W czasie strajków szkolnych byłem cieleśnie karany, jak i inne dzieci polskie przez niemieckich nauczycieli sadystów, z których przyczyny odebrała sobie życie przez utopienie się jedna z uczennic 2 kl. Maria Marczyńska, córka robotnika, Polaka i patrioty. Ponadto młodzież wielkopolska uczyła się polskiego patriotyzmu w różnych organizacjach jak: „Sokół“, kółka śpiewu, kółka teatralne, Kółka Rolnicze itp., na istnienie których zezwalało ustawodawstwo władz pruskich. Prawie każde polskie stowarzyszenie i organizacja prowadziła dwutorowość swojej organizacji i działalności - „jawną i tajną“. Jawna osłaniała tajną przed czujnym okiem pruskiej policji, a zwłaszcza politycznej i kontrwywiadu niemieckiego. W żnińskim towarzystwie „Sokół“, do którego należałem przez szereg lat, poza innymi zajęciami dopuszczalnymi, odbywały się po lasach ćwiczenia wojskowe w tajnych grupach bojowych.
     Dalej opisuje swoją służbę w armii niemieckiej: W 1915 r. zostałem powołany do armii niemieckiej jako poborowy. Na froncie francuskim, w bitwie o Verdun, w jednostce piechoty przeszedłem swój pierwszy chrzest bojowy. Dnia 16 maja 1916 r. w czasie szturmu na górę 304 i górę Totemann zostałem ciężko ranny od szrapnela (rozszarpany mięsień prawego uda) oraz ciosem bagnetu w prawy bok klatki piersiowej. W dniu tym byłem naocznym świadkiem zastosowania przez armię niemiecką po raz pierwszy miotaczy ognia. Jako rannego przewieziono mnie pociągiem Czerwonego Krzyża do b. Królestwa Wirtenberskiego, do szpitala w mieście Heilbronn. Po odbytej operacji, przewieziono mnie do Bydgoszczy na dalsze leczenie, gdzie przebywałem do końca 1917 r. W styczniu 1918 r. znalazłem się powtórnie w bitwie pod Verdun, gdyż naczelne dowództwo armii niemieckiej nie miało już dostatecznych rezerw, więc na front wysyłano nawet półinwalidów. Na taką armię Niemcy nie mogli liczyć, a żołnierze mieli dość wojny i mnożyły się dezercje. Z kraju dochodziły odgłosy rosnącej fali rewolucyjnej. Niemcy były widownią wielkich strajków, tłumionych przez władzę z wielkim trudem. Buntowali się marynarze floty wojennej. Na widok takich stosunków rosły serca Polaków, dotychczas jeszcze przebywających na froncie armii niemieckiej. Każdy Polak widział bliski już koniec wojny i myślał o zmartwychwstaniu Polski Niepodległej. Tak przetrwałem na froncie zachodnim do września 1918 r.
     Po przegrupowaniu armii niemieckiej poza Ren, na skutek podpisania warunków o zawieszeniu broni, nastąpiła dość chaotyczna demobilizacja żołnierzy przez utworzone Soldatenraty w wyniku rewolucji w Niemczech. Polacy spieszyli do stron rodzinnych. Wszystkie transporty wojskowe były przepełnione, nawet na dachach wagonów i stopniach jechali żołnierze, gdyż każdy chciał się zabrać. Dnia 20 listopada pociąg zatrzymał się w Berlinie. Wszystkie dworce były przepełnione. Po dwudniowej tułaczce z jednego dworca na drugi, dnia 22.XI.1918 r. podstawiono w Berlinie specjalny pociąg na dworcu Ost-Bahnhof, a dnia następnego rano pociąg przybył do Poznania. Wysiadłem, aby odwiedzić rodzinę.
     (...) Dnia 25.XI.1918 r. przyjechałem do rodzinnego miasta Żnina. Na miejscu było już sporo powracających z frontu żołnierzy-Polaków. Dużo Polaków nie wróciło, gdyż polegli na różnych frontach.
     Dalej informuje, że w dniu 27 listopada 1918 r. odbyło się pierwsze konspiracyjne zebranie przyszłych powstańców, na którym ustalono schemat organizacyjny dowódczej grupy powstańczej miasta Żnina. Jej skład osobowy przedstawiał się następująco:
Sztab
komendant:
Kazimierz Rychlewski, ppor.,
z-cy komendanta:
     1) Władysław Balski,
     2) Kazimierz Gummer, por. lek. med. wet.
Tadeusz, baron Lerchenfeld, por., obszarnik z  Chomiąży, pow. Żnin,
Szlach. Wiesław v. Tuchołka, obszarnik z Marcinkowa, pow. Żnin,
Pluton bezpieczeństwa
dowódca: Smorowski (s. Ignacego), agronom,
z-ca dowódcy: Józef Jagocki - mistrz cukierniczy
Pluton dywersyjny
dowódca: Stanisław Dłoniak, robotnik
Sekcja I - d-ca: Jerzy Polsakiewicz
Sekcja II - d-ca: Jan Pawlicki, ślusarz
Sekcja III - d-ca: Leon Szybatka
Pluton wartowniczy
dowódca: Jan Kozłowski, kapral
Sekcja I - d-ca: Feliks Polsakiewicz
Sekcja II - d-ca: Ludwik Banasiak, blacharz
Sekcja III - d-ca: Maniewski, rzeźnik
Sekcja IV - d-ca: Ludwik Mączyński, szewc
Podoficer broni - Marian Polsakiewicz
Kuchnia
szef kuchni: Nowak, kapral, rzeźnik z Jaroszewa
kucharze:
Jan Wietrzykowski rzeźnik z Sulinowa,
Wiktor Polsakiewicz - piekarz,
Podoficer mundurowy
Murek, krawiec
Łącznicy sztabowi
1. Władysław Lewandowski,
2. Wincenty Kończal, piekarz,
3. Stanisław Nowak, cukiernik,
4. Marian Średnicki, kupiec,
5. Małachowski, piekarz,
Kancelista sztabowy
Marian Polsakiewicz
Służba zdrowia
1. Kazimierz Korzeniowski - lekarz,
2. nieznany
Uwaga:
a) do plutonu dywersyjnego wybrano ludzi, którzy przybyli z frontu przynajmniej z karabinem, takich było około 25;
b) pluton bezpieczeństwa - 15 ludzi, uzbrojonych w parabelle lub pistolety.
     Powyższy skład osobowy dowódczej grupy powstańczej, zorganizowanej w trakcie przygotowań do akcji zbrojnej ujawnia przede wszystkim wiele nieznanych dotąd z nazwiska powstańców i pełnione przez nich funkcje. Wśród nich są również wspomniani wcześniej czterej bracia Polsakiewiczowie: Jerzy, Feliks, Marian i Wiktor. Z zawartej na końcu składu osobowego grupy dowódczej uwagi, możemy się zorientować o słabym uzbrojeniu około 40 przyszłych powstańców.

3 stycznia 1919 r. odbył się w Żninie manifestacyjny pogrzeb pierwszego poległego powstańca wielkopolskiego w Żninie Władysława Lewandowskiego fot. „Gniezno i powiat gnieźnieński w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919“, Instytut Zachodni, Poznań 1988
3 stycznia 1919 r. odbył się w Żninie manifestacyjny pogrzeb pierwszego poległego powstańca wielkopolskiego w Żninie Władysława Lewandowskiego
fot. „Gniezno i powiat gnieźnieński w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919“, Instytut Zachodni, Poznań 1988

     W dniu 29 listopada 1919 r. z inicjatywy sztabu grupy powstańczej, w lokalu restauracji Józefa Bukowskiego, znajdującej się przy rynku w Żninie, w którym odbywały się zebrania i imprezy polskie, zorganizowano dla powstańców stołówkę bezpłatnych obiadów i kolacji. Właściciele majątków ziemskich: Lerchenfeld i Tuchołka zobowiązali się do dostarczania do niej bezpłatnie żywca i płodów rolnych, zaś piekarnie żnińskie Romana Smorowskiego i Władysława Balskiego - pieczywa.
     W Żnińskim budynku Domu Niemieckiego (Deutsches Haus), stanowiącego centrum życia kulturalnego Niemców (przy obecnej ul. Pocztowej), zakwaterowanych było 50 młodych, krótko po okresie rekruckim żołnierzy Grenzschutzu. Również ich dowódca, podporucznik był młody - jak pisze Polsakiewicz - prochu jeszcze nie wąchał. W sali Domu Niemieckiego bardzo często odbywały się zabawy taneczne młodzieży niemieckiej i żołnierzy Grenzschutzu. Polacy wykorzystywali te zabawy do zawierania znajomości z niemieckimi żołnierzami, z którymi następnie handlowali, kupując często za 100 marek karabiny piechoty.
     Jerzy Poslakiewicz opisał w swojej relacji akcję zbrojną, w której zdobyto broń i amunicję: W nocy z 25 na 26 grudnia 1918 r. nasz pluton dywersyjny pod dowództwem Stanisława Dłoniaka, przeprowadza udany napad zbrojny na wartownię i patrole Grenzschutzu w Żninie. Zdobyto 11 karabinów ręcznych piechoty, 11 bagnetów, 14 ładownic z amunicją oraz 8 granatów ręcznych członowych. Z tą zdobyczą, pod osłoną nocy, przebiegliśmy ogrodami obok szpitala miejskiego, przez pola do wiatraka Stanisława Szybatki i zgodnie z planem ukryliśmy całą zdobycz i przeczekaliśmy do wieczora następnego dnia. Cała akcja odbyła się bezkrwawo, a zdobycz broni, amunicji i ekwipunku, stanowiła podstawę naszego skromnego uzbrojenia.
     Dalej Polsakiewcz pisze: Dnia 31 grudnia 1918 r., w czasie wypadu w noc sylwestrową na uliczne patrole Grenzschutzu przez pluton dywersyjny pod dowództwem Stanisława Dłoniaka, rozbrojono 3 patrole uliczne Grenzschutzu. Po tych wydarzeniach czujność Niemców przybrała na sile. Bywały wypadki, że Niemcy strzelali z okien do grupujących się na ulicach Polaków. Tego dnia o godz. 9 rano poległ z ręki skrytobójcy, szowinisty niemieckiego, członek Rady Robotniczo-Żołnierskiej, Polak, łącznik sztabu niepodległościowego na tym terenie, odważny dywersant Władysław Lewandowski, który jako pierwszy przelał swoją krew w zdobywaniu miasta Żnina.
     Dla dopełnienia obrazu powstania przypomnijmy w tym miejscu, że po wybuchu 27 grudnia 1918 r. w Poznaniu, powstanie błyskawicznie rozszerzyło się w kilku kierunkach, między innymi Gniezna i dalej Żnina. Po zakończeniu zwycięskiej potyczki 30 grudnia 1918 r. pod Zdziechową (położoną około 8 km na północny-zachód od Gniezna), powstańcy gnieźnieńscy podjęli pościg za uciekającą baterią pruską, która 31 grudnia wymknęła się z pobliskich Mącznik (2 km), skąd przez Recz dojechała do Rogowa, i dalej do Góry koło Żnina. Pościg zdziechowski, a z nim wiadomość o sukcesie polskim, miał ten skutek, że w Gąsawie komendant powiatu żnińskiego Tadeusz Lerchenfeld porozumiał się ze ścigającymi prusaków Marcelim Cieślickim i Raźniakiem. Wespół z nimi zaatakował Żnin 1 stycznia 1919 r. Oddział Lerchenfelda składający się z 75 ochotników i dwóch karabinów maszynowych, wkroczył do miasta od strony zachodniej - drogą biegnącą z Cerkwicy. Rozwijając tyralierę zaatakował miasto. Prawym jej skrzydłem dowodził kapitan Kryński, centrum natarcia, na drodze od Cerkwicy do Żnina prowadził sierżant Marceli Cieślicki, a lewe nieznany z nazwiska kapral pochodzący z Kłecka. Komendę nad całością sprawował ppor. Tadeusz Lerchenfeld. Około godziny 9:00 padł pierwszy strzał ze strony niemieckiej. Wywiązała się walka. Do powstańców przyłączyli się spontanicznie mieszkańcy Żnina. O godzinie 13:00 miasto zostało oswobodzone.
     Niemcy mieli 8 zabitych i licznych rannych, których zabrali wycofując się do Szubina. Ze strony polskiej było 3 rannych i jeden zabity - Władysław Lewandowski.
    Lerchenfeld ogłosił się komendantem miasta i powiatu żnińskiego. Obsadził wszystkie urzędy Polakami. Starostą Powiatowym mianował Wiesława Tuchołkę oraz założył intendenturę pod kierownictwem Kazimierza Rychlewskiego.
    Jerzy Polsakiewicz tak opisał te działania: Obsadzono starostwo, magistrat, urząd pocztowy, stację kolejową, cukrownię i inne instytucje. Zarządzono godzinę policyjną i rozprowadzano po ulicach patrole straży obywatelskiej. Dnia 3 stycznia 1919 r. odbył się w Żninie wielki manifestacyjny pogrzeb pierwszego poległego powstańca wielkopolskiego, miasta Żnina Wł. Lewandowskiego.
     Polsakiewicz pisze dalej: Dnia 8 stycznia 1919 r. podjęto pierwszą nieudaną wyprawę na miasto Szubin... Należy dodać, że wzięła w niej udział również kompania żnińska pod dowództwem Marcelego Cieślickiego. Po porażce wszystkie oddziały powstańcze, w tym również ze Żnina, zostały wycofane do Gniezna. Niemcy umocnili się w rejonie Szubina i Łabiszyna. Żnin został zajęty przez Grenzschutz.
     Dalej Polsakiewicz krótko stwierdza: Dnia 10.I.1919 r. - wymarsz powstańców żnińskich z Gniezna przez Rogowo i Gąsawę - pod d-twem płk Grudzielskiego (z Poznania). Dnia 11.1.1919 r. - ponowne zwycięskie uderzenie powstańców żnińskich na m. Żnin...
     Przypomnijmy dla uściślenia tych wydarzeń, po wielokroć opisane i znane fakty związane z drugą bitwą o Żnin. Oddziały wyruszyły z Gniezna na Żnin 10 stycznia 1919 r. w dwóch grupach. Postanowiono zaatakować miasto w dniu następnym. Jedna grupa pod dowództwem J. Tomaszewskiego pociągiem dojechała do Damasławka i stąd dotarła do Sarbinowa, skąd wzdłuż szosy zaatakowała Żnin. Drugą grupę skoncentrowano w Gąsawie pod dowództwem Marcelego Cieślickiego. Natarła ona na Żnin z Podgórzyna szeroką tyralierą od Rydlewa do Góry. Atak powstańców został krwawo odparty przez Niemców. Opuścili oni jednak miasto w nocy 11 stycznia 1919 r., wycofując się w kierunku Bydgoszczy. Rano następnego dnia wkroczyli do Żnina powstańcy.
     Swoją relację Polsakiewicz kończy informacją: Dnia 13.I.1919 r. zorganizowano kompanię powstańców żnińskich na czele z sierż. Plucińskim z Gąsawy pod Żninem, która wymaszerowała przez Łabiszyn, do wioski Rudy pod Rynarzewem. Dowódcą na tym odcinku był porucznik Rogala. Z kompani żnińskiej i innych sformowano później inowrocławski pułk piechoty.
     Wróćmy jeszcze na chwilę do ciekawej historii żnińskiej rodziny, którą udało się odkryć, do kompanii braci Polsakiewiczów. Ze strzępów informacji, jakie o nich pozostały, wynika, że po zakończenia powstania losy porozrzucały ich w różne strony Polski.
     Marian wyprowadził się do Bydgoszczy, gdzie pracował w kancelarii prawniczej. Wiktor, z zawodu piekarz, przeniósł się do Wolsztyna. Feliks wstąpił ochotniczo do Wojska Wielkopolskiego, a potem do Wojska Polskiego i brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Po demobilizacji wrócił do Żnina, założył rodzinę i prowadził własny zakład zduński, zajmujący się stawianiem i naprawą piecy kaflowych. Po II wojnie światowej pracował w żnińskiej cukrowni.
     Autor relacji Jerzy, podobnie jak brat Feliks, wstąpił ochotniczo do Wojska Wielkopolskiego i Wojska Polskiego, w którym służył w stopniu sierżanta do 1927 r. Po demobilizacji zamieszkał w Warszawie. Walczył w Powstaniu Warszawskim 1944 r., w grupie majora Tarnowskiego ps. Tarło, odznaczając się odwagą i męstwem. Po II wojnie światowej pozostał w Warszawie i pracował w stołecznej służbie zdrowia jako instruktor higieny i felczer sanitarny.
     Przywróceni do szeregów powstańców wielkopolskich bracia Polsakiewiczowie ze Żnina, nie są już nieznani.

Damian Zieliński
Pałuki nr 1246 (52/2015)

     ŹRÓDŁA
     Archiwum Prezydenta RP, kopie dokumentów nadanych odznaczeń J. Polsakiewiczowi;
     Polsakiewicz J., Z walk o miasta Żnin, Szubin i Rynarzewo, Warszawa 6 sierpnia 1968 r., Biblioteka Kórnicka PAN;
     Powstanie Wielkopolskie w powiecie żnińskim (wg relacji ppor. T. Lerchenfelda streścił L. Rządkowski), Głos Powstańca Wielkopolskiego, 9 października 1938 r., nr 38;
     Wygocki Z., Gniezno i powiat gnieźnieński w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919, Instytut Zachodni, Poznań 1988, s. 157-158 i fotografia z pogrzebu Wł. Lewandowskiego s. 399;
     Informacje i fotografia przekazane przez M. Polsakiewicza.

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry